Gdy Kia kilka lat temu zaprezentowała model EV6 i pochwaliła się, że auto wyposażone jest w rewolucyjną technologię V2D (Vehicle-to-Device), nikt nie wiedział, o co chodzi. De facto był to jeden z pierwszych samochodów elektrycznych na świecie zdolny nie tylko pobierać energię z sieci, ale także ją oddawać. Albo zasilać nią inne urządzenia zewnętrzne (V2L, Vehicle-to-Load), albo ładować inne pojazdy (V2V, Vehicle-to-Vehicle).
Innymi słowy, akumulator elektrycznej Kii działa trochę jak powerbank – gdy jest naładowany, można go wykorzystywać do ładowania albo zasilania w energię innych urządzeń. Dzisiaj rozwiązanie to mają wszystkie elektryczne Kie. A niektóre modele potrafią nawet więcej.
V2L, czyli Vehicle-to-Load opiera się na prostocie. We wnętrzu każdej elektrycznej Kii z tą technologią mamy gniazdko 230V, a do tego również specjalną przejściówkę wpinaną do gniazda ładowania, która również zakończona jest gniazdem 230V. Do obu gniazd możemy podłączyć dowolne urządzenia elektryczne o łącznej mocy około 3,7 kW. To dużo. Przykładowo, przeciętna moc domowej lodówki to 200W, tradycyjnego odkurzacza około 800W, a dobrego czajnika elektrycznego – 2000W. Wniosek? Np. na kempingu mamy dostęp do własnego, w pełni niezależnego źródła energii, której wystarczy nawet na kilka tygodni biwakowania!
W ten sam sposób możemy naładować w razie potrzeby elektryczne rowery czy hulajnogi. I to wielokrotnie. Przeciętny e-bike ma akumulator o pojemności 500Wh. To oznacza, że z akumulatora Kii Ev9, który ma pojemność ok. 100 kWh, taki rower naładowalibyśmy do pełna… 200 razy!
V2L może jednak służyć nie tylko do rozrywki. Może się okazać również bardzo pomocne w kryzysowych sytuacjach, np. w przypadku awarii prądu w domu. Znane są też poważniejsze przypadki. Podczas zeszłorocznej powodzi na południu Polski Kie z funkcją V2L były wykorzystywane jako źródło zasilania dla pomp usuwających wodę z zalanych domów.
Równie pomocna może się czasami okazać funkcja V2V, czyli Vehicle-to-Vehicle. Umożliwia ona podładowanie innego samochodu elektrycznego. Takie ładowanie trwa co prawda dość długo (w godzinę uzupełnimy energię na przejechanie około 25-30 km), ale to już może wystarczyć do tego, aby dojechać na stację ładowania.
Największą zaletą technologi V2L jest to, że dzięki niej możemy korzystać z urządzeń elektrycznych o stosunkowo dużej mocy w miejscach bez dostępu do prądu ze standardowego gniazdka. W dodatku prąd z takiego „powerbanku” kosztuje nas dokładnie tyle, ile zapłaciliśmy za niego ładując elektryka. Zatem może być nawet darmowy, jeżeli np. ładowaliśmy się energią wytworzoną przez fotowoltaikę.
Korzystanie z V2L jest w pełni bezpieczne, gniazdka są ustandaryzowane, cały układ elektryczny auta ma wszelkie homologacje i certyfikaty dopuszczenia do użytkowania.
Wady? Urządzeń o większej mocy (powyżej 3,7 kW) nie zasilimy w ten sposób. No i trzeba pamiętać, że pobieranie energii z akumulatora jednocześnie obniża zasięg auta. To istotne szczególnie np. na kempingu – musimy bowiem zostawić na koniec biwakowania na tyle dużo energii w akumulatorach, abyśmy dojechali do najbliższej stacji ładowania.
Każdy model Kia wyposażony w tę technologię ma w ustawieniach możliwość włączenia i wyłączenia funkcji Vehicle-to-Load. Gdy jest włączona, wystarczy podpiąć dowolne urządzenia do gniazdka w samochodzie lub do specjalnej przejściówki wpiętej w gniazdo ładowania. I już, to wszystko. Urządzenie jest gotowe do użycia. Samo auto w tym czasie może pozostawać zamknięte.
Ponadto każda Kia ma zabezpieczenie, które nie pozwoli całkowicie rozładować akumulatora samochodu. Czyli gdy poziom jego naładowania spadnie np. do 25%, to zasilanie zewnętrznych urządzeń przez V2L zostanie automatycznie wstrzymane.
Patetycznie można powiedzieć, że V2L daje wolność. Można zrobić sobie prawdziwą kawę z ekspresu na biwaku, zabrać pod namiot Thermomixa, podłączyć rzutnik i urządzić sobie kino samochodowe w plenerze, używać małej betoniarki na budowie, gdy nie mamy jeszcze przyłącza, naładować rower elektryczny czy hulajnogę. W zasadzie ograniczeniem jest tylko nasza wyobraźnia. No i moc urządzeń. I jeszcze aktualna ilość energii w akumulatorze.
Poza tym Vehicle-to-Load jest kolejnym dowodem na wyższość samochodów elektrycznych nad spalinowymi. Owszem, niektóre modele benzynowe czy diesla również są wyposażone w gniazdka 230V, ale zasilać można z nich urządzenia o skromnej mocy – zazwyczaj do 150W, co w praktyce oznacza… laptopa. W dodatku aby to robić, silnik samochodu powinien być uruchomiony. W przeciwnym razie szybko wyczerpiemy akumulator.
Oznacza, że auto wyposażone jest w możliwość zasilana i ładowania zewnętrznych urządzeń elektrycznych.
W przypadku samochodów Kia wyposażonych w technologię V2L, są to urządzenia o mocy do 3,7 kW i napięciu do 230V. Podłącza się je do gniazda 230V zainstalowanego we wnętrzu samochodu lub do specjalnej przejściówki, którą umieszcza się w gnieździe ładowania auta.
Używanie V2L wpływa na zasięg auta. Jak bardzo? To zależy od mocy podłączonego urządzenia i czasu w jakim z niego korzystamy. Jeżeli podłączymy do V2L sprzęt o mocy 2 kW i będziemy z niego korzystali przez pięć godzin, to z akumulatora „zniknie” 10 kWh. Czyli średni zasięg zmniejszy się – zależnie od modelu – o 50 do 100 km.
Nie. Tak naprawdę ma ją bardzo niewiele dostępnych na rynku samochodów elektrycznych. Kia należy do chlubnych wyjątków, gdzie w technologię V2L możne być wyposażony każdy elektryczny model marki.





.jpg)







































